BLOG

Gadżety dla bobasa – co naprawdę się przydaje oraz najlepsze prezenty

Jeśli jesteś Mamą – gadżeciarą ten wpis nie jest dla Ciebie! To raczej tekst dla tych zagubionych w gęstwinie możliwości, które lubią minimalizm.Także dla tych, którzy szukają idealnego prezentu dla noworodka. Zapraszam!

Staram się (choć może czasem różnie mi to wychodzi w praktyce) dbać o to, by nie mieć zbędnych rzeczy. Nie jestem w stanie nazwać siebie minimalistką, ale ta idea jest bardzo bliska mojemu sercu. W ciąży bardzo nie chciałam „oszaleć” na punkcie zakupów. Dlatego też uważnie słuchałam rad i porad. Nie mając doświadczenia nie byłam w stanie sama, z wyprzedzeniem, ocenić potencjalnej przydatności różnych bobasowych gadżetów. Nauczona doświadczeniem, chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami.
Dziś krótko i konkretnie – moja bardzo subiektywna i wybiórcza lista tego, co się przydało i tego, co było niepotrzebne, podczas pierwszych miesięcy życia dziecka.

Kosz Mojżesza
Mój absolutny faworyt! Przez pierwsze tygodnie maluch spędzał tam większość czasu. Uwielbiał spać w koszu, zasypiał sam, ewentualnie trzymany za rękę. Nie używaliśmy w ogóle funkcji kołysania (zawsze podkładaliśmy coś pod płozy, żeby nie bujało). Chyba jest coś magicznego w tych koszach, nie wiem co, ale wiem, że wszystkie dzienne drzemki (za wyjątkiem tych na spacerze w wózku) i wieczorne zasypianie – to był kosz. Ponadto kosz to świetne miejsce do zabawy z dzieckiem z uwagi na jego wysokość – można obok usiąść na krześle, albo przysunąć do kanapy i razem spędzić czas. A gdy bobas zaśnie bez problemu przeniesiecie kosz do innego pokoju.
Do tego wygląda super! Świetna sprawa! Fakt, nowy nie jest tani, ale można kupić używany. Osobiście miałam pożyczony (Dzięki Siostra!).

Rogal do karmienia
Mój drugi super gadżet pierwszych miesięcy – dzięki niemu mój kręgosłup w ogóle nie ucierpiał podczas długich godzin karmienia. Poza tym – na początku dziecko było przy piersi godzinami, a ja siedząc wygodnie mogłam nawet obcinać dziecku paznokcie karmiąc jednocześnie. Dzięki temu, że miałam rogal z wygodnym pokrowcem, podróżował z nami wszędzie przez pierwsze trzy miesiące i, ani karmienie na autostradowym MOPie, ani na stacji benzynowej, nie było nam straszne :).

Niania elektroniczna z kamerą
Tak, używamy niani nawet w małym mieszkaniu. Śmieszne? Wiem, że bardziej doświadczonych rodziców może śmieszyć, że co chwila zerkałam na obraz patrząc czy dziecko oddycha, ale kiedy syn zaczął spać bardzo czujnie, niania pozwala mi być na bieżąco z tym, czy „mam jeszcze chwilę”, czy „zaraz się obudzi”. Zabieramy ją na wyjazdy i wtedy naprawdę możemy mieć z mężem wolny, spokojny wieczór tylko dla siebie.

Torba do wózka
To naprawdę będzie Wasza podręczna torebka przez dobrych parę miesięcy, więc warto w nią zainwestować! Szczególnie, że teraz wybór jest ogromny i niektóre (np. moja 😀 ) w zasadzie nie wyglądają jak torba do wózka. Ja dostałam w prezencie na Dzień Mamy piękny model z Babymel. Jestem więcej niż bardzo zadowolona. (Dzięki Siostra!)

Ręcznik z kapturkiem
Kiedy szukałam wyprawkowych rad będąc w ciąży, spotkałam się z opinią, że to bzdura kupować ręczniki z kapturkiem specjalnie dla niemowlaka. Po sześciu miesiącach uważam, że są niezbędne! Im większe, tym lepsze, to na pewno. Są świetne dla noworodka, który donośnym wrzaskiem reaguje na zimno po kąpieli z powodu słabej termoregulacji. Ale równie dobrze sprawdzą się przy starszym niemowlęciu.

Wanienka ze stelażem
Wanienka wanienką, ale stelaż wydawał mi się zbędnym gratem najpotrzebniejszym sprzętem przez pierwsze miesiące. To naprawdę zbawienie dla kręgosłupa! Zupełnie niepotrzebne natomiast okazały się gąbkowe wkładki, a plastikowy leżaczek do wanienki to była już zupełna pomyłka.

Chusta kółkowa
Mamy chustę długą, ale w praktyce nie nosimy się aż tak dużo, jak planowałam. Za to moim odkryciem okazała się chusta kółkowa – idealna na szybkie akcje, wędrówki do i z samochodu, a także dla niecierpliwych chuściochów jak nasz.

Co nam się nie przydało?
Leżaczek-bujaczek
Ponieważ mieliśmy kosz, a również dlatego, że uważałam, że leżaczkowa pozycja nie jest wskazana dla noworodka, nie korzystaliśmy z leżaczka w ogóle przez pierwsze 3 miesiące, a potem… chyba było już za późno. Kielka razy pozwolił mi dokończyć obiad (kuchnia to miejsce, w którym leżaczek sprawdzał się najczęściej), ale… kiedy już maluch zaczął potrzebować coraz więcej miejsca na podłodze – bez sentymentów go odsprzedałam.

Fotel do karmienia
Kupiłam specjalnie z myślą o nocnych karmieniach, ale życie pokazało, że łóżko najlepiej nadaje się do nocnych karmień. Nawet, gdy na początku karmiłam na siedząco, robiłam to w łóżku lub na kanapie w salonie (tak, przez pierwsze 2 tygodnie w zasadzie całą noc spędzałam w salonie, bo tylko budziłam i karmiłam – kto nie czytał tutaj LINK) . Fotel poleciał już do innego właściciela.

Najlepsze prezenty
Zawsze można spytać przyszłych lub świeżo upieczonych rodziców, czego potrzeba dziecku. Jeśli jednak nie chcecie/nie możecie lub po prostu lubicie robić niespodzianki i macie ochotę pooglądać (i przy okazji kupić) ładne rzeczy – prezentem, który zawsze będzie trafiony są… wszelkiego rodzaju szmatki 😀 Koce, kocyki, otulacze, pieluszki muślinowe, bambusowe, flanelowe, tetrowe – tutaj w kwestii rozmiaru, koloru i materiału możecie szaleć do woli i to na pewno będzie trafiony prezent dla maleństwa!

A jaki jest Twój typ?

Mogą Ci się również spodobać

2 komentarze

  • Iza

    🙂
    Bardzo się cieszę że wymieniłaś tu rzeczy ode mnie!
    Lista doskonała i podpisuje się pod nią i ja!
    Co do tych „szmatek” to faktycznie idealne prezenty, ja do dziś (choć dziewczyny maja po kilka lat) jestem fanką kocy, pledów itp, mamy ich trochę i ciągle mam ciągoty na jeszcze, tylko rozmiar się zmienia:)
    No i ręczniki z kapturem używamy do dziś, zwłaszcza po myciu włosów:)
    Pozdrawiam!

    Październik 16, 2017 at 9:49 am Odpowiedz
    • Natalia_M

      To ja się cieszę, że dostałam tyle fajnych gadżetów 😀

      Październik 17, 2017 at 8:34 am Odpowiedz

    Leave a Reply