BLOG

Karmisz? Nie, głodzę…

O tym czym jest karmienie, a czym powinno być. O doświadczeniach i pragnieniach, życiu mlekiem płynącym i o tym, dlaczego dziękuję Bogu za cycki.

Nigdy bym nie przypuszczała, że na listę niebezpiecznych tematów w towarzystwie, oprócz polityki i religii, należy dodać karmienie dziecka. Mam wrażenie, że zwolennicy (bo nie tylko zwolenniczki) karmienia naturalnego versus karmienia sztuczną mieszanką niebawem wypowiedzą sobie otwartą wojnę. A jako dorośli w rubryczkach oprócz daty i miejsca urodzenia będziemy wpisywać sposób karmienia, który podzieli ludzi na tych lepszego i gorszego… mleka.

Cud natury
Naturalnie wydawało mi się, że będąc ssakami, karmienie piersią powinniśmy mieć we krwi, czy raczej wyssać je z mlekiem matki. Nie inaczej poczułam, kiedy zaszłam w ciążę. Okazało się jednak, że nic bardziej mylnego. Nagle zewsząd zaczęłam być bombardowana za i przeciw. To, co dotychczas wydawało mi się takie oczywiste, wcale takie nie było. Będziesz karmić? Hm… a to zaraz? Mam głodzić? No, bo karmienie piersią jest… bolesne/trudne/uciążliwe/wstydliwe/będziesz uwiązana/będziesz musiała przestrzegać diety/nie będziesz mogła pić alkoholu/przestaniesz być atrakcyjna dla męża/ cycki będą przeciekać wtedy, kiedy nie powinny… A karmienie butelką no jest… też uciążliwe/drogie/ a karmienie piersią to tanie, ale wcale nie tanie, no bo wiesz….. Boli głowa?!
Nagle okazało się, że to, co miało być naturalne i oczywiste spędza sen z powiek.
Zaczęłam zgłębiać temat i bardzo świadomie podjęłam decyzję – tak, chcę karmić piersią. Ba! Nie chcę, będę karmić. Wzięłam sobie do serca tylko jedną radę – karmienie zaczyna się w głowie!

Najpierw teoria
Lubię wiedzieć co i jak, więc temat zgłębiłam. Nie ma diety matki karmiącej, noworodka nie trzeba dokarmiać, nie ma słabego mleka… Dowiedziałam się co to skok rozwojowy i kryzys laktacyjny, z czego mleko się składa, jakie ma właściwości, jak to jest z tym żelazem, że dziecko może przybierać skokowo, jak prawidłowo przystawiać. Noworodek wisi na piersi? To normalne! Je co chwile? Normalne! Wyrywa się i nie chce? To skok i minie! Kiedy ma być nawał, co zrobić z zapaleniem piersi… I wiele innych. No się wie, się umie, prawda?

Potem praktyka
Dobrze, że wyszliśmy ze szpitala trzy dni po porodzie, w przeciwnym razie nie karmiłabym piersią. Jestem bardzo zadowolona z opieki okołoporodowej, za wyjątkiem tematu laktacji. Co położna, to inna teoria. Nie chcę nawet myślami wracać do tych uwłaczających kobiecej godności praktyk… Trzeba było dokarmić, z bólem serca, ale dokarmiłam – cel był jeden, wyjść jak najszybciej ze szpitala.
Jest! Nareszcie dom! Cisza, spokój, nareszcie z górki.

Praktyka czyni mistrza?
Pierwsze dwa tygodnie w zasadzie nie spałam, bo… karmiłam. Maluch był tak wyluzowany, że tylko by spał i spał. A mnie tylko w głowie hipoglikemia i z zegarkiem w ręku budziłam, karmiłam, budziłam karmiąc i karmiłam budząc. Pierwsza wizyta u pediatry:

Ma pani wystarczająco mleka?
Yyyyyyyy
Ile zjada?
Yyyyyy nie mam miarki?
….
No słabo przybrał, trzeba dokarmić! Niech pani sobie kupi mieszankę. No wie pani bebiko albo bebilon i za tydzień do kontroli.

Żadna mieszanka mojemu maluchowi by i tak nie pomogła, bo on po prostu ciągle by spał…
Następnego dnia wizyta położnej:

Chce pani karmić? To niech pani za bardzo o tym nie myśli, tylko po prostu karmi.

No wreszcie jakaś nadzieja w tej służbie zdrowia!
Okazało się, że wystarczyły dwa dni z laktatorom, żółtaczka zmalała i tym sposobem weszliśmy w nową epokę!

Praktyka poziom mistrz
Tak, żółtaczka zmalała i maluch zamiast spać… jadł, jadł i jadł, i jadł. A ja? Oglądałam filmy, czytałam książki, piłam, jadłam, rozmawiałam przez telefon, pisałam maile i smsy… karmiąc. Kolejna wizyta:

Ale dużo przybrał! Tylko piersią pani karmi?! Wystarcza pani mleka?!

Egzamin z natury
U nas wygrała natura, choć było jej pod górkę. Nie czuję się superbohaterką, nie zamierzam bić rekordów w długości mlecznej drogi, nie zaglądam nikomu pod bluzkę. Ale marzy mi się to, by w Polsce koncerny sprzedające mleko modyfikowane nie finansowały „promocji karmienia piersią”, bo będzie ona niepotrzebna. Dlaczego? Bo temat karmienia stanie się tak naturalny i neutralny, jak powinien być. A kobieta na swojej drodze będzie w stanie uzyskać pomoc, jakiej potrzebuje, bo przecież i w naturze czasami coś nie działa.

A ja? Ja dziękuję Bogu za cycki! Bo w tych wszystkich teoriach na temat karmienia nikt mi nie powiedział, że to będzie dla dziecka lek na całe zło!

A co Wy o tym sądzicie? Jakie są Wasze doświadczenia?

Mogą Ci się również spodobać

9 komentarzy

  • Marta

    Miałyśmy z Alicja pod górkę też,jednak ani w szpitalu ani pediatra nie namawiał nas na dokarmianie,obyło się bez. Ale instytucje Doradczyni Laktacyjnej powinno się ozłocić!!! Skorzystałam z takiej pomocy,oczywiście prywatnie…i Osoba,którą spotkałam razem ze mną zrobiła wszystko,żeby nam się udało,pokazywała,sprawdzała jak przystawiam,instruowała jak i co robić,zostawiała spersonalizowane instrukcje na papierze,żebym nie zapomniała co i jak mam robić,poklepała po ramieniu jak zalałam się łzami i dzielnie odpisywała na każdego mojego „dziwnego”smsa:) Super Osoba,Kobieta,Matka…chętnie podzielę się kontaktem gdyby ktoś potrzebował!!! I nie ma co czekać,trzeba prosić o pomoc,bo warto!!! A my…tak -karmimy się i jest cudownie!!!

    Wrzesień 16, 2017 at 7:22 am Odpowiedz
  • Natalia_M

    Super Marta! Przede wszystkim gratulacje za wytrwalość! I dziękuję za taki pozytywny przykład 🙂 O instytucji CDL też nie każdy wie a szkoda 🙁 Ja też miałam już dzwonić po konsultantkę, ale miałam ogromne wsparcie w mężu i siostrze oraz położnej 🙂 Różne są historie, ale czasami naprawdę (tak jak u mnie) wcale niewiele potrzeba oprócz odrobiny wsparcia, bo wiadomo że na początku wszystko jest trudne!

    Wrzesień 16, 2017 at 10:04 am Odpowiedz
  • Kasia K

    Mi najbardziej pomogła Hafija, której Młody jest niemal cododniowym rówieśnikiem mojego, zaś jej blog o laktacji obala wszelkie bzdurne mity na temat karmienia.

    Wrzesień 16, 2017 at 7:09 pm Odpowiedz
    • Natalia_M

      Tak, blog Hafiji był moim głównym źródłem informacji w ciąży 🙂

      Wrzesień 17, 2017 at 6:54 am Odpowiedz
  • Joanna

    Czytam i sobie myśle, że też mam takie odczucia. Jeszcze jak byłam w ciąży przekopałam całą literature na temat karmienia. Od momentu kiedy się tylko dowiedziałam, że jestem w ciąży wiedziałam, że jak tylko będę mogła, będę karmić. Wiedziałam ile dobrego mogę dać mojemu dziecku, że to najlepsze lekarstwo o czym nikt oprócz konsultantki laktacyjnej nie wspomniał. W szpitalu po porodzie położne pozwoliły sobie na dokarmianie sztucznym bez mojej wiedzy. Bo to dla nich wygodnie. Pòźniej przez tą samowolke miałam kłopot z karmieniami. Był pot, łzy, zagryzanie zębòw ale dałam radę pokarm się pojawił i przez 8 miesięcy z uśmiechem patrzyłam jak moje dziecko jest szczęśliwe, uśmiechnięte i wsłuchiwałam się jak przełyka. Bardzo dużo zawdzięczam mojemu mężowi, ktòry mnie bardzo wspierał, pocieszał, ocierał łzy mòwiąc „dasz radę kochanie, wierzę w Ciebie” i ogòlnie pomagał w domu. Pracując z domu biegał koło nas i robił dosłownie wszystko. Pojawiały się oczywiście skoki gdzie to właśnie karmienie odbywało się dość w dziwny sposòb ale tu wkroczyła konsultantka, ktòra podpowiedziała pare trikòw i było lepiej. Był też moment, kiedy przyszła położna na wizyte do domku a ponieważ nie potrzebowałam jej codziennie to wizyty ustaliłyśmy takie odległe w czasie a na jednej z nich powiedziała, że powinnam pòjść do pediatry z dzieckiem i nie powinnam go karmić na żądanie bo przekarmiłam dziecko no co dobrze wyglądał ale że niby jak można przekarmić? Dziwne mi się to wydawało ale posłuchałam i karmiłam nie rzadziej niż co 3 godz. Ale nie cześciej ale to był błąd. Kiedy pojawił się skok nie mogłam sobie dać rady i wtedy konsultantka zresztą bardzo poruszona nie mogła pojąć jak można mi było zasugerować przekarmienie dziecka.
    Od ramtej pory ufam swojej intuicji 🙂 Trzymam kciuki za wszystkie mamusie.

    Wrzesień 17, 2017 at 5:41 am Odpowiedz
    • Natalia_M

      Gratulacje!! To przede wszystkim, bo widać przygód było sporo… Ale fantastycznie, że miałaś takie wsparcie 🙂 Ale i własne samozaparcie!

      Wrzesień 17, 2017 at 6:53 am Odpowiedz
  • Patrycja

    W szpitalu , gdzie panuje totalna masówka i cale menu sztucznych mlek, do wyboru do koloru , dostałam etykietę ” ta pani co niedokarmia” . 3 razy dziennie mieliśmy wizyte neonatologów , bo przecież niemożliwe żeby wykarmić ponad 4kg i 60 cm dziecko. Zewsząd pytania czym dokarmiam, wszędzie ulotki i poradniki zdrowego karmienia wydane przez koncerny produkujące mleko. Popatrzyła sobie w sklepie na skład tych immuno cudów i maja w składzie głównie olej palmowy, który przecież przez dietetyków uznany jest za najbardziej niezdrowy. Kocham moje cycuchy za to, że mimo początków z popękanymi brodawkami, pozwalają mi karmić zawsze i wszędzie , gdzie tylko nam się zachce. Czy jestem związana ? Nie! Chodzę z mężem do restauracji i na basen z dziećmi, i na zakupy z przyjaciółkami i wszędzie mam pod ręką gotowe jedzenie dla mojego dziecka.

    Wrzesień 30, 2017 at 2:04 pm Odpowiedz
    • Natalia_M

      Bardzo dziękuję za komentarz i szczere gratulacje, za pokazanie, że da się! :)))

      Wrzesień 30, 2017 at 2:33 pm Odpowiedz
  • Nie wywalaj cyca! - MamyChwile - blog dla mam

    […] związane z początkami karmienia piersią (kto nie miał okazji szybciutko nadrabia – tutaj LINK). Niewątpliwie karmienie piersią to najlepszy sposób na karmienie u każdej pary = zdrowa mama + […]

    Listopad 3, 2017 at 8:13 am Odpowiedz
  • Leave a Reply