BLOG

Mały altruista

Czasem zdarza się, że robimy rzeczy, na które wcale nie mamy ochoty. Czasem namawiamy również nasze dzieci, aby tak postąpiły. Czy słusznie?

Jakiś czas temu całą rodziną wybraliśmy się do parku na festyn z okazji dnia dziecka. Była wata cukrowa, były balony, była kolejka (choć nie udało się nam do niej dostać zanim się zepsuła). Była masa atrakcji, masa dzieci i masa rodziców. Był też koncert, który koniecznie z Małgosią chciałyśmy obejrzeć z bliska. Pod sceną trochę ciasno, więc chłopaki (Czarek z tatą) zostali przed tłumem, a my dawaj tańczyć. Chwilkę powywijałyśmy nasze tańce-hulańce, choć muszę przyznać, że generalnie towarzystwo dość sztywne. Koło nas rodzina – mama, tata i dwie dziewczynki w okolicy czterech i siedmiu lat.

– Małgosiu, może podejdź do dziewczynki i razem sobie potańczycie – zachęcam.

Oczywiście, Gosi nie trzeba długo namawiać. Od razu podchodzi do nowej koleżanki i wyciąga rączkę zapraszając do tańca. Niestety koleżanka nie podziela entuzjazmu. Z naburmuszoną miną chowa się za nogą mamy. Moja gwiazda próbuje jeszcze raz – bez skutku. I wtedy słyszę:

Kochanie, jak nie chcesz, nie musisz zatańczyć. Możesz zostać z mamusią.

Stałam jak wryta. Moje myśli zdradzał tylko mój znaczący wyraz twarzy. No czy ja mam jakieś urojenia? Serio? Ja rozumiem, że dziecko może nie chcieć. Naprawdę! Jednak „jak nie chcesz, nie musisz” w tym wypadku mnie zabiło. Co to za postawa? Na litość boską! Przecież tu nie chodziło o skok ze spadochronem. To tylko taniec. Propozycja wesołej dwulatki. A jednak to było zbyt wiele. Gosia wróciła zawiedziona, a ja myślałam że pęknie mi serce. Na szczęście takie maluszki łatwo zająć zabawą.

Zastanawiam się, co ma na myśli rodzic, który zachowuje się w taki sposób. Nie twierdzę bynajmniej, że trzeba dziecko przymuszać siłą czy szantażować „Zatańcz z dziewczynką, albo przez tydzień nie dostaniesz kolacji!”. Wiadomo. No, ale może jakieś słowo zachęty? Jakieś „No dalej, zatańcz, śmiało!”. Może wystarczyło się uśmiechnąć do tego swojego dziecka i porozumiewawczo puścić mu oko? Nie chcesz? Ok, to może ja zatańczę? Może nawet nie lubię, ale czy to tak dużo? Nie sprawić przykrości brzdącowi i – co równie ważne – dać przykład. Przecież dzieci swoje zachowania wzorują na naszych. Nie na słowach. Na czynach. Od kogoś musi się nauczyć. Oczywiście, musi też potrafić odmawiać, powiedzieć „nie”, ale uczmy je mądrze tym „nie” zarządzać. Altruizm to bardzo ważna cecha, którą warto wspierać. Nie chcę, by moje dzieci żyły w świecie egoistów, w którym każdy jest jego pępkiem. Niemniej jednak, jeśli będą musiały się z takim światem zmierzyć, zrobią to wierząc – tak jak ja – że serdeczność jest wyjątkową wartością.

napisała

Mogą Ci się również spodobać

6 komentarzy

  • Iza

    I ja, chyba trochę naiwnie, wciąż wierzę i wierzyć będę że świat jest piękny a ludzie dobrzy. Dziś, jak nigdy, ważne jest to, byśmy się w tym świecie nie pozabijali tylko za to ze mamy odmienne zdania. Serdeczność nas opuszcza jakby powoli.
    Biję Ci brawo, za to że to napisałaś. Bo chyba więcej dziś mam, które powiedzą: jak nie chcesz to nie musisz.
    A właśnie czasem warto otwierać sie na nowe rzeczy!

    Wrzesień 18, 2017 at 8:03 pm Odpowiedz
    • Roksana

      Dokładnie tak, może jest w tym trochę naiwności, ale myślę że tak żyje się lepiej. Właśnie z myślą, tak jak piszesz, że świat jest piękny!

      Wrzesień 19, 2017 at 4:12 pm Odpowiedz
  • Kasia K

    Pękło Ci serce, o matkoicórko. Bo Twoja córka nie zatańczyła i była zawiedziona, a tamta matka była zła, bo nie zachęcała. Fajnie byłoby gdyby wszyscy mieli jednakowy poziiom śmiałości, a tymczasem ludzie są różni. Samemu czujemy stres w różnych sytuacjach i nawet zachęcani poczuciem obowiązku czy zwykłego poczucia misji nadal ten stres czujemy. I to bardzo, ale to bardzo nie na miejscu jest przywołanie tu altruizmu, który niby Twoja córka posiada, a tamta dziewczynka nie. Otóż takie zachowanie nie ma nic wspólnego z altruizmem, bowiem w tym przypadku przeważyła zwykła chęć lub niechęć zabawy, zwykła śmiałość lub nieśmiałość. Gdzie tu altruizm? Widzę raczej egoizm i to Twój, oraz zadzieranie nosa, bo Twoja córka jest śmiała, a tamta nie, a więc Ty, wg swoje mniemania zbudowanego na pseudopsychologii „mogę wszystko” jesteś matką lepsiejszą i wiesz jak powinna tamta postąpić. Najłatwiej się wychowuje dzieci nie swoje. Ot co. A może tamta zachęcała już 100 razy i dużo lepiej wie jak zachowa się jej córka, pozwala jej być sobą, taką troszkę nieśmiałą, szanuje jej indywidualizm i pozwala jej na „nie muszenie”. Szacunek do charakteru własnego dziecka jest równie ważny jak zachęcanie go do działań, do których dziecko niespecjalnie garnie. Może wreszcie stwierdziła, że dzieci najlepiej się dogadają (lub nie) we własnym gronie, i się nie będzie wtrącać, nawet gdyby górnolotnej matce miało serce pęknąć.

    Wrzesień 19, 2017 at 9:02 am Odpowiedz
  • Roksana

    Dzięki za komentarz, choć nie piszę nic o zachowaniu dzieci. Na altruizm u nich być może przyjdzie czas. I zgadzam się, że każdy może mieć inny poziom śmiałości i też zgadzam się, że dziecko może nie chcieć -dokładnie to napisałam. Za to osobiście nie podoba mi się brak serdeczności u osób, które już są świadome, bo wszystko można przekazać zachowując ją – lub właśnie nie.

    Wrzesień 19, 2017 at 4:26 pm Odpowiedz
  • Anna

    Myślę że taka ironia jak w pierwszych 2 zdaniach Kasi K „Pękło Ci serce, o matkoicórko. Bo Twoja córka nie zatańczyła i była zawiedziona, a tamta matka była zła, bo nie zachęcała” to właśnie dowód na to jak bardzo i często ludzie są pełni goryczy i z jaką chęcią wylewają swoją „żółć”. Każdy może wyrazić swoje zdanie na różne tematy i bardzo dobrze, że tak się dzieje ale są różne sposoby na to aby je wyrazić.
    Jeśli ciągle jeszcze są ludzie, którzy wierzą i wierzyć będą że świat jest piękny a ludzie dobrzy jak napisała Iza z pewnością warto też chociaż próbować namawiać swoje dzieci do tego żeby uśmiechały się do innych, nawet wtedy gdy są nieśmiałe. Nic to nie kosztuje a odmówić takiego przykładowego tańca też można na różne sposoby. Uważam też, że zupełnie czym innym jest nieingerowanie (bo dzieci same się dogadają) i nie wtrącanie się, a czymś zupełnie innym sugerowanie żeby robiły tylko i wyłącznie to na co mają ochotę.

    Wrzesień 19, 2017 at 5:23 pm Odpowiedz
    • Roksana

      Dzięki Anna za komentarz. Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy wierzą w ten właśnie uśmiech. Mam nadzieję, że jest ich znacznie więcej, niż nam się wydaje 🙂

      Wrzesień 21, 2017 at 6:02 pm Odpowiedz

    Leave a Reply