BLOG

Mama wraca do pracy

Powrót do pracy chyba zawsze wywołuje wachlarz emocji. Z jednej strony – to coś innego niż przez ostatnie miesiące – więc ekscytacja jest zrozumiała, z drugiej strony – to coś innego niż przez ostatnie miesiące – więc lęk jest równie zrozumiały. Chcąc nie chcąc, trzeba sobie z tymi emocjami poradzić.

– Mamusiu! Wszystkiego najlepszego!

Uradowana Małgosia wpada do naszej sypialni. Zaraz za nią wpada Czarek wydając z siebie „o-o-o”- okrzyki radości. Marka nie ma obok mnie –po kilku pobudkach, zdecydował przeprowadzić się na resztę nocy do pokoju dzieci. Teraz moja kolej. W pokoju dosłownie można  poczuć energię. Jest czwarta rano i w każdych innych okolicznościach byłabym wściekła za tak barbarzyńską porę budzenia, ale to powitanie absolutnie mnie rozbraja. Wszystkiego najlepszego bez okazji wywołuje ogrom endorfin. Nie mija kilka sekund a dzieci już leżą przyklejone do mnie. Niby zwykły poranek, a jednak wyjątkowy. Zaczynam nawet myśleć, że ta wczesna godzina ma swoje plusy – to dodatkowe dwie godziny dla nas. Wspólny czas od kilku tygodni skurczył się zanadto. To będzie dobry dzień.

– Dziękuję, dla was też wszystkiego najlepszego!

Niedawno wróciłam do pracy. Długo mnie nie było. Dwójka dzieci (rok po roku) to prawie trzy lata przerwy zawodowej. W międzyczasie wydarzyło się wiele. Wiele się nauczyłam. Miałam wiele wątpliwości i równie wiele pomysłów. Kiedy dzieci dawały mi się we znaki – tego powrotu nie mogłam się doczekać. Kiedy było lepiej – kombinowałam, jak z nimi jeszcze trochę zostać – chociaż do czasu przedszkola, chociaż na pół etatu. Kiedy zbliżała się ta chwila kryzys macierzyński trwał u mnie na całego. Na szczęście. Nie da się ukryć, że ułatwił mi podjęcie ostatecznej decyzji.

Kiedy oddawałam dzieci pod opiekę żłobkowych super-niań miałam mieszane uczucia:

  • Czy będą tęsknić? Czy ja będę tęsknić?
  • Czy dostaną dość uwagi?
  • Czy nie będą czuły się opuszczone?
  • A jeśli będą płakać „maaaaamooo, tatoooo!”?
  • I co jeśli się zakrztuszą lub zdarzy się inny wypadek? Tyle tam dzieci..

Wszystko poza moją kontrolą. I co? I nic. Trzeba się z tym pogodzić. Najlepiej wziąć też głęboki oddech i włączyć „zdrowy rozsądek”. Dzieci na pewno dadzą sobie radę! Jednym oswojenie się z nową sytuacją zajmie parę minut, innym parę tygodni. Tak czy siak, w końcu stanie się rutyną. A opieka? To w końcu wyszkolony personel. Jest ich z pewnością wystarczająco dużo i są świetnie przygotowane do swojej pracy. Wypadki, wiadomo, mogą się przydarzyć każdemu – przy mnie też nabiły sobie niejednego siniaka i guza. Normalna rzecz.

– Małgosia, Czaruś! Mama po was przyszła!

– Mama, mama, mama! – Czarek biegnie pierwszy do żłobkowej bramki z wyciągniętymi weź-mnie-na-ręce rączkami. To zadziwiające, że za każdym razem gdy powie prawdziwe słowo (póki co większość brzmi jak kue-bebe-o-o-ta) wywołuje we mnie efekt WOW. Nawet od dawna wypowiadana mama robi na mnie wrażenie.

– Mamusiu, przyszłaś po nas? My musimy chodzić do żłobka, a ty i tatuś do pracy.

– Dokładnie tak, a ty już chyba wszystko wiesz!

– A jak będę taka duuuża, to też pójdę do pracy, wiesz? A jak ty będziesz taka malutka to pójdziesz do żłobka, dobra?

– Zgoda!

Tymczasem chodzę do pracy. I muszę przyznać, że mimo wielu obaw to była bardzo dobra decyzja. Jeszcze jesteśmy na etapie przeorganizowywania naszego dotychczasowego życia, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Dzieci są zadowolone – lubią żłobek, nowych kolegów, nianie i zabawki. Kryzys macierzyński zażegnany, a nowe wyzwania dają mi nową energię (i nowe tematy do dyskusji z moim nie-mężem – a i to było potrzebne). Na końcu okazuje się, że wiele dylematów i sytuacji wcale nie jest tak trudnych jak sobie to wyobrażamy. Jak mawiał Mark Twain „przeżyłem wiele problemów, z których większość się nigdy nie wydarzyła”. I możemy podać sobie dłonie.

A jakie są Wasze doświadczenia? Też martwił Was ten moment? A może jest dopiero przed Wami? Podzielcie się!

napisała

Mogą Ci się również spodobać

4 komentarze

  • beti

    ” A jak będę taka duuuża, to też pójdę do pracy, wiesz? A jak ty będziesz taka malutka to pójdziesz do żłobka, dobra? ” <3 !!

    Październik 13, 2017 at 7:09 am Odpowiedz
    • Roksana

      <3

      Październik 13, 2017 at 5:33 pm Odpowiedz
  • PatiQL

    To ja chcę być malutka 🙂 przeraża mnie myśl kurczącego się urlopu. Nie wiem jak ja ogarnę cały bałagan spędzając większość dnia w pracy skoro teraz ledwo wszystko spinam . Z drugiej strony, kto jak nie ja ? Trzeba wrócić do ludzi 🙂

    Listopad 24, 2017 at 8:15 pm Odpowiedz
    • Roksana

      Na pewno dasz radę! Bo właśnie – kto jak nie Ty? 🙂 Całkowicie rozumiem Twoje przerażenie na myśl o powrocie do pracy.. Na szczęście nie taki diabeł straszny, a wyjście do ludzi daje dodatkowe nakłady mocy i energii, mózg się wietrzy i można działać dalej. Daj znać jak będzie blisko 🙂

      Listopad 25, 2017 at 2:08 pm Odpowiedz

    Leave a Reply