BLOG

Mamnezja – tak ona istnieje naprawdę!

Czy myślenie można od tak zwolnić? Jak to się dzieje, że dzieciaki dosłownie „porywają” nam mózg, a nam – mamom pozostaje jedynie śmiech.

Jednego dnia twoje życie jest pod twoją kontrolą. Wstajesz rano, toaleta, praca, dom, rodzina, sen.

W następnej chwili jest już zupełnie inaczej. Twoje życie nagle i całkowicie dedykowane jest utrzymaniu przy życiu tej małej słodkiej istoty. Najczęściej to pyzowate stworzenie wrzeszczy w niebo-głosy i bez ceregieli staje się właścicielem twoich piersi. Używa ich do wydzielania i dostarczania sobie płynów odżywczych, w tajemniczy dla ciebie sposób i bez twojej świadomości.

Przed posiadaniem dzieci potrafiłam robić takie niezwykłe rzeczy jak: pamiętać, dlaczego do jasnej-ciasnej weszłam akurat do łazienki, a nie do salonu, kojarzyć znajomych z imienia i nazwiska czy prowadzić sensowne rozmowy ze swoim partnerem. Dzisiaj moja konwersacja z mężem wygląda najczęściej tak:

Ja: Jak ma na imię ta nasza znajoma, którą spotkaliśmy? No wiesz – ona. No sam wiesz, ostatnio – w tym miejscu, no właśnie wtedy? Nie pamiętasz?!

On: W#T@F?

Podczas trwania samej ciąży straciłam już część swoich mocy mózgowych. Po porodzie było tylko gorzej. Mój stan przerodził się w prawdziwą mamnezję. Mojemu zapominalstwu towarzyszyło teraz również lekkie oszołomienie a czasem nawet uczucie zagubienia. Jeśli kiedykolwiek łudziłam się, że urodzenie dziecka w sposób automatyczny przywróci mój umysł do poprzedniego stanu, byłam w błędzie! “Mózg ciążowy i poporodowy”: to nie jakieś science fiction. One istnieją naprawdę!

Przez większość ostatnich dni zastanawiam się, czy urodzenie dziecka realnie może doprowadzić do jakiejś formy udaru mózgu… Nie jestem lekarzem, więc oczywiście zguglowałam sobie moje symptomy w celu identyfikacji ich przyczyny i znalezienia środków zaradczych. Oto czego można się spodziewać.

Co to powoduje
Wielu ekspertów przypisuje powolność myślenia („wolno myślicielstwo”, tak ja nazywam ten stan – nie mylić z „wolnością”) wstrząsowi hormonalnemu, który nieuchronnie następuje po urodzeniu się dziecka.

Moje osobiste doświadczenie wskazuje na kolejną przyczynę – permanentne niewyspanie (brak, pozbawienie snu i sen przerywany). Podobno prawie połowa młodych mam deklaruje, że nie wysypia się nigdy lub bardzo rzadko. Skądś to znam…

Następną przyczyną jest krzywa uczenia się opieki nad noworodkiem, która wystrzeliwuje w sam kosmos. Bobas wcale w tej nauce nie pomaga, bo jego wymagania i potrzeby zmieniają się stanowczo za szybko. Powtarzam sobie w myślach dla otuchy:

Jest OK, mój mózg na pewno działa. Zbiera teraz bardzo dużo nowych informacji. Poznajemy się z Nadią, oswajamy. Jestem całkowicie skupiona na maleństwu. Reszta świata się nie liczy!

Ten cały proces wydaje się dosłownie zużywać mój mózg!

Istnieje również hipoteza, że mamnezja jest też elementem mechanizmu ułatwiającego nam – mamom zapomnienie trudów i bólu porodu, które mogłyby trochę zniechęcić nas do kolejnej ciąży. Przyznaję, że coś w tym jest.

Niektórzy filozofowie określają narodziny dziecka jako: “doświadczenie transformujące”. Argumentują to faktem, iż rodzice dosłownie nie mogą wiedzieć, jak będzie wyglądało ich życie z dzieckiem, dopóki to nie nastąpi. Nie mogą więc świadomie podjąć decyzji o tym, czy mieć dziecko, czy nie. To taka podróż we mgle bez żadnych świateł. Dla wiadomości – inne przeżycia transformacyjne to np.: emigracja do nowego kraju czy udział w wojnie. Pozostawię to bez komentarza.

Oto kilka przykładów z mojego życia z mamnezją:

  • Mogłabym zliczyć ile razy w ciągu dnia wchodzę do pokoju i nie mam bladego pojęcia po co do niego weszłam. Na szczęście zapomniałam również policzyć te wszystkie razy!
  • Jeśli tego nie spiszę, prawdopodobnie się to nie wydarzy. Ups, niestety moje przypominajki już się nie sprawdzają. Za dużo w nich nabazgrałam i ciężko mi się samej połapać. Obecnie liczę już tylko na łut szczęścia i próbuję właśnie notatek głosowych.
  • Trzymanie płatków owsianych w lodówce a otwartego mleka w szafce jest czymś normalnym, prawda?
  • Więcej niż kilkakrotnie poszłam do sklepu po jakąś jedną konkretną rzecz. Wróciłam z pełnymi siatami, oczywiście bez tej niezbędnej.
  • Nie jestem w stanie przypomnieć sobie, od której piersi zaczęłam ostatnie karmienie.
  • Ładnych kilka razy zdarzyło mi się zwrócić do męża imieniem kolegi z pracy (Dawid i Łukasz nie brzmią podobnie, więc wytłumaczenie mam żadne).

Jak długo to jeszcze potrwa?
Badania wskazują, że ta “mglistość” mamowego mózgu może trwać nawet do roku od momentu urodzenia dziecka. Ja sama już teraz po ponad 3 miesiącach dostrzegam pewną poprawę. Pełna optymizmu, codziennie z pokorą akceptuję i dostosowuję się do nowego sposobu życia. Dodatkowo cudownym jest, gdy Nadia pozwoli mi się wyspać 5 godzin z rzędu. Bezcenne.

Co możesz zrobić w międzyczasie
Poza tym, że najczęściej dużo się z siebie śmieję i moim ulubionym słowem jest: “wihajster”, odnajduje pocieszenie w małych triumfach. Czuję się dumna, że:

  • pamiętam imiona córek, choć czasem używam ich wymiennie,
  • potrafię już powiedzieć jaki mamy dzisiaj dzień tygodnia (jestem właśnie w trakcie opanowywania dat)
  •  i chyba najważniejszy punkt – w ciągu nocy potrafię sobie ściągnąć pokarm pompką ręczną i to z zamkniętymi oczami.

A co Wy sądzicie o mamnezji? Jakie są Wasze najcięższe jej przypadki? Jakie triumfy dają Wam pocieszenie?

napisała

Mogą Ci się również spodobać

9 komentarzy

  • Dawid

    Super się czyta moja partnerko życiowa:) Nie mniej jednak występuje jeszcze Tatezja i to na pewno! Mimo to, że Mamy mają ciężej to Tata, z jakkolwiek nieznanej przyczyny, raczej powiela trend chwilowej amnezji. Chociaż niby sypia dobrze;) …. co do kolegi z pracy porozmawiamy offline;) pozdrawiam Dave:)

    Wrzesień 19, 2017 at 8:37 pm Odpowiedz
    • Natalia

      Dziękuję za miłe słowa. Zapraszam do podzielenia się doświadczeniem: tatezji. Co do kolegi – myślałam, że już to sobie wyjaśniliśmy…

      Wrzesień 21, 2017 at 1:04 pm Odpowiedz
  • Zuza

    ja bez dzieci mam amnezje ! 😉 strach pomyśleć co będzie jak będą jeszcze dzieci.. 😛

    Wrzesień 21, 2017 at 10:36 am Odpowiedz
    • Natalia

      Hehe Może w Twoim przypadku zadziała to w odwrotnym kierunku i doznasz super-mocy-pamięci !

      Wrzesień 21, 2017 at 1:02 pm Odpowiedz
  • Iza

    Tak, przypadki są czasem zabawne a czasem… strach się bać. Ale jedno wiem na pewno że już chyba mój umysł nie wróci do stanu „sprzed” dzieci. Dzieci rosną i jakoś poprawy nie widać.
    Ten pęd życiowy chyba nam sprawy nie ułatwia.
    Historia , gdy do przedszkola chodziła tylko moja starsza córka a młodsza zostawała z Babcią.
    Na zmianę z mężem zaprowadzaliśmy lub odbieraliśmy córkę w zależności jaką on miał zmianę. Jeśli ja zaprowadzałam bo on był w pracy na 6, to on odbierał zaraz po pracy lub na odwrót. Nie jest to regularne (tym się usprawiedliwiam).
    Wracam z pracy, zaparkowałam samochód , wchodzę do domu, torby z zakupami dźwigam,wymieniłam dzień dobry z teściową,
    Młodsza Pola bawi się chyba u góry u siebie. Teściowa pyta:
    -Gdzie Lenka?
    Pomyślałam że bawi się razem z Polą albo się schowała żeby jej szukać bo tak lubi. Mówię więc:
    -No nie wiem. A gdzie Lenka? (jeszcze takim tonem to powiedziałam że niby po co ona mnie pyta skoro dopiero przyszłam i nawet się dobrze nie rozebrałam, z siatami walę do kuchni)….
    I w tym momencie nie musiałam już nawet na nią patrzeć bo wiedziałam…. moje dziecko zostało w przedszkolu a ja MATKA zapomniałam ją po drodze odebrać!!!
    Wybuchłam śmiechem i jednocześnie przerażona spojrzałam na zegarek.
    Na szczęście godzina była taka że Lenka nawet bardzo się nie zorientowała że odbieram ją z poślizgiem (szybko pojechałam do przedszkola).
    Od września odbieram obie córki. I ciągle o tym myślę, bo gdybym tak zapomniała to teraz w domu nie będzie teściowej, która mi przypomni o moich dzieciach:D 😀

    Pozdrawiam!

    Listopad 27, 2017 at 10:52 am Odpowiedz
    • Natalia

      Buaha Iza, to się uśmiałam. Twój wpis to dowód, że Teściowa to prawdziwa instytucja! Świetnie, że Lenka nic nie zauważyła i Twoje reakcja była spontanicznym śmiechem 😀

      Listopad 29, 2017 at 9:03 am Odpowiedz
  • Marta

    Mamnezja istnieje na pewno! W domu małe Bejbi więc są też pomoce do opieki i miejsca do odkładania: kocyk na kanapie,mata edukacyjna, leżaczek, łóżko rodziców,czasem wózek i oczywiście łóżeczko Bejbuszka.
    Notorycznie szukam gdzie Bejbi leży…jest mała,sama się jeszcze nie przemieszcza… Potrafię położyć ją w łóżeczku,wyjść z pokoju,wejść do kuchni np. po wodę i nagle patrze na kanapie nie ma,na macie nie ma,w leżaczku nie ma….ostatnio wbiegłam w poszukiwaniu do łazienki(???) i zawołałam męża, nie odpowiedział bo nie było go w domu Dziecko na szczęście znalazłam:)

    Listopad 28, 2017 at 2:38 pm Odpowiedz
    • Natalia

      Hehehe jaka pocieszna historia małej Bejbi. Wygląda na to, że od maleńkiego Mała uwielbia zabawę w chowanego. Niech Wam służy, bo brzmi jak naprawdę niezły fun 😀

      Listopad 29, 2017 at 9:05 am Odpowiedz
  • Opowieści z życia Mamy: Gdzie jest Lenka?! - MamyChwile - blog dla mam

    […] Artykuł o Mamnezji możecie znaleźć TUTAJ […]

    Grudzień 4, 2017 at 4:39 pm Odpowiedz
  • Leave a Reply