BLOG

Morze zamknięte w słoiku -czyli DIY z dwulatką

Morze, szum fal, ciepły piasek. Wakacje. Przywołują w nas zazwyczaj przyjemne odczucia. Niestety szybko się kończą. W końcu wszystko musimy zostawić daleko za sobą i wracać do domu. A gdyby tak jednak zabrać ze sobą kawałek morza i… zamknąć je w słoiku?

Poczucie sprawstwa. Ten wątek dotknął mnie dopiero kiedy zaszłam w pierwszą w ciążę. Wcześniej zupełnie nie miałam na to czasu. No dobra, może czas by się znalazł, ale nie przyszło mi to nawet do głowy. Zrobić coś samemu? Po co? Przecież żyjemy w 21. wieku. Wszystko można kupić! Jednak coś się zmieniło, właśnie wtedy. Zapragnęłam, żeby moje dziecko miało coś, co zrobię sama. I zaczęło się – najpierw nauczyłam się podstaw fotografii, za jakiś czas odbyłam mały kurs szycia, warsztaty robienia wianków z pianki i lasu w słoiku. Pojęłam, że sprawstwo daje mi wielką satysfakcję. I dumę. Gdy udało mi się uszyć pierwsze spodnie dla córki, nosiła je po prostu bez przerwy (pominę, że miała wtedy rok i to ja ją ubierałam). W zasadzie nie wiem czemu w ogóle o tym zapomniałam, przecież każdy z nas zrobił kiedyś karmnik, ludzika z kasztanów i milion pięknych prac artystycznych. Pamiętam do dziś jaka byłam dumna, gdy moje wyklejane muliną słoneczniki sprzedały się, za grube wtedy pieniądze (5 zł), na aukcji podczas pikniku szkolnego. To uczucie jest takie samo i teraz, a moje rzeczy wydają mi się znacznie bardziej wartościowe niż te kupione. Z resztą sama praca nad dziełem to świetna zabawa! I świetny pomysł na spędzenie czasu z dzieckiem. Zrobienie czegoś wspólnie – duma do kwadratu. Razem z Małgosią zrobiłyśmy morze w słoiku (o tym, jak do tego doszło, możecie przeczytać TU).

Do wykonania było nam potrzebne:

  • duży słoik (można się w taki zaopatrzyć w sklepach internetowych)
  • muszelki, kamyczki, patyczki, glony – czyli słowem pamiątki z wakacji nad morzem (jeśli nie byliście nad morzem,
    nie wybieracie się i nikt z waszych znajomych też nie może wam takowych przywieźć – polecam sklepy internetowe)
  • piasek (u nas z nad morza, ale może być też taki z piaskownicy – na pewno wasze dzieci przynoszą takiego pełno
    w butach i kieszeniach po zabawie na placu zabaw)
  • woda (akurat nie miałyśmy morskiej, więc użyłam zwykłej, wcześniej przefiltrowanej)

Wszystko rozłożyłyśmy na stoliku i hulaj dusza!

Piasek to specjalność Gosi, więc szybko został przesypany i uklepany w słoiku.

Teraz czas na duże pamiątki –kamienie i muszla. Słyszysz jak szumi?

Muszelek nigdy za wiele, to dobra taktyka. Przynajmniej według mojej córki.

Jeszcze trochę patyczków. Muszą być dobrze wbite, żeby nie wypływały.

Gloniki. Na szczęście zasuszone, w innym razie musiałabym radzić sobie z nimi sama.

Czas na wodę. Powoli i delikatnie, żeby nie zburzyła naszej kompozycji.

Kilka drobnych poprawek „na mokro” i piękne morze gotowe!

napisała

Mogą Ci się również spodobać

2 komentarze

  • Iza

    Cudne morze!! Ja tak kocham morze!!
    Las też był piękny
    Wspaniały pomysł!
    I nie chcę wróżyć źle ale ciekawa jestem (skoro woda nie słona) czy ( ewentualnie kiedy?) zmętnieje? Ale to nie ważne bo ważne że teraz macie morze!

    Wrzesień 14, 2017 at 7:13 pm Odpowiedz
  • Roksana

    Dziękujemy 🙂 Może tak być, że zmętnieje, ale trudno! Zrobimy raz jeszcze. Może tym razem uda się przemycić morską wodę 🙂

    Wrzesień 15, 2017 at 5:51 am Odpowiedz
  • Leave a Reply