BLOG

Nie wywalaj cyca!

“Nie wywalaj języka, bo ci krowa nasika! Nie wywalaj cyca, bo poleci w ciebie donica!” (inwencja własna) Dziś o moich doświadczeniach związanych z karmieniem piersią poza własnymi czterema ścianami. Zapraszam do lektury i dyskusji!

Miałyście już okazję poznać moje rozważania i przygody związane z początkami karmienia piersią (kto nie miał okazji szybciutko nadrabia – tutaj LINK). Niewątpliwie karmienie piersią to najlepszy sposób na karmienie u każdej pary = zdrowa mama + zdrowe dziecko. Nadal podpisuję się obiema rękami, pod tym, że w Polsce wiele jeszcze mamy do zrobienia z promocją karmienia piersią – to jednak temat na osobną dyskusję. Dziś chciałabym się z Wami podzielić moimi doświadczeniami, i jednocześnie zaprosić do dyskusji, na temat PUBLICZNEGO karmienia piersią. To, że można (zgodnie z literą prawa), mam nadzieję, jest dla wszystkich oczywiste, ale…

Czym skorupka za młodu…
Zanim temat w jakikolwiek sposób zaczął mnie dotyczyć, nie wyobrażałam sobie karmienia w miejscu publicznym. Oooooo co to, to nie! Bo niby JAK?! Choć od czasów licealno-studenckich wiele się w mojej głowie zmieniło, to muszę przyznać, że najczęściej komentarze o “wywalaniu cyca” słyszę od kobiet – niekoniecznie bardzo młodych, ale z pewnością mało w temacie doświadczonych. Jak myślicie z czego to wynika?

Dobry przykład!
Pamiętam przed kilkoma laty sytuację, kiedy siedzieliśmy w restauracji ze znajomymi, wśród których byli również znajomi znajomych z niemowlęciem. Byłam pod ogromnym wrażeniem, że podróżują z kilkotygodniowym bobasem (co w praktyce wcale nie jest tak trudne jak wtedy myślałam!). Wtedy też pierwszy raz zobaczyłam na własne oczy, że w karmieniu piersią w publicznym miejscu wcale nie o wywalanie cyca chodzi… Bo może to być tak naturalne, oczywiste i piękne, jak to natura wymyśliła.

Sprawa z Trójmiasta
Kiedy byłam w ciąży zapadł wyrok sądu w głośnej sprawie z Trójmiasta. Kobieta pozwała właściciela restauracji, w której nie pozwolono jej nakarmić dziecka przy stoliku, a zaproponowano toaletę albo krzesło przy toalecie. Sąd pozew odrzucił. A cała sprawa obróciła się w burzliwą, pełną nienawiści dyskusję między dobrymi a lepszymi. Cała ta sprawa sprawiła, że w zasadzie myśląc o niedalekiej przyszłości “z cycem na wierzchu” odczuwałam stres. Zaczęłam podświadomie bać się, że czeka mnie publiczny lincz za karmienie piersią w miejscu publicznym.

Zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością
Kiedy zostajesz mamą jedno staje się oczywiste – dobro dziecka jest najważniejsze. Jeśli więc jest głodne – nie ważne jak i gdzie – po prostu musisz je nakarmić. Dotyczy to tak samo matek karmiących piersią, jak i matek karmiących mlekiem modyfikowanym, kiedy pośrodku niczego muszą zdobyć przegotowana ciepłą wodę. Trzeba to trzeba, jednak na początku wcale nie było to takie proste. Nie pamiętam już kiedy i gdzie po raz pierwszy nakarmiłam małego “na oczach tłumów”, szybko jednak okazało się, że jeśli ktoś miałby mieć z tym problem to… tylko ja. To ja na początku czułam się zestresowana, rozbieganym wzrokiem szukałam potencjalnego źródła hejtu. Po 7 miesiącach, karmienia w wielu różnych miejscach muszę przyznać, że…

Gołym cycem nie zrobisz sensacji
Goły cyc to za mało najwyraźniej, albo nagonka wokół kobiet, które rzekomo wywalają cyce gdzie popadnie i nie dadzą w spokoju zjeść (również bobasowi!) jest… mocno przereklamowana. Ludzie najzwyczajniej w świecie nie zwracali na mnie uwagi. Kiedy pierwszy raz w restauracji/kawiarni miałam nakarmić syna… w głowie przygotowałam całą litanię! Na okoliczność odebrania ataku, który po prostu nie nadszedł – ani w alejce w centrum handlowym (wybaczcie, fotele są wygodne, ale w pokojach matek z dzieckiem najczęściej niestety śmierdzi), ani pod kościołem, ani nawet na jedynej ławce przy ruchliwej ulicy w godzinach szczytu, ani w samochodzie, ani na trawce koło KFC przy stacji benzynowej na autostradzie, ani w parku, ani na plaży, ani u fryzjera, ani w kawiarni, ani na dworcu, ani w urzędzie, ani w przychodni, ani… ani!

Karmcie śmiało!
Karmcie śmiało! Nie ważne czy cycem (wybaczcie terminologię, ale ten tekst naprawdę musiał być dosłownie z “wywalonym cycem”), czy butlą, czy łyżeczką czy energia słoneczną. Wszystko jednak zaczyna się w głowie i, jeśli podobnie jak ja, gdzieś w podświadomości macie opory, poniżej kilka moich sprawdzonych sposobów 🙂

Jak wygodnie karmię bez względu na okoliczności
Grunt to dobrze się ubrać! Możecie zainwestować w jakąś fajną bluzeczkę specjalnie przeznaczoną do karmienia – fakt zazwyczaj są najbardziej “dyskretne”, ale wcale nie niezbędne. Osobiście mam jedną fajną bluzkę dla karmiących, która świetnie sprawdza się na “wyjścia”. Na co dzień sprawdziło się ubieranie koszulki na ramiączkach pod zwykłą bluzkę. Dzięki temu zasłonicie się i nie trzeba świecić gołym brzuchem. Tu w końcu najmniej chodzi o spojrzenia przechodniów – warto jednak (szczególnie teraz, jesienią), zadbać o to, by było Wam ciepło. Latem natomiast – szczególnie w okresie skoku rozwojowego i nagminnego odrywania się od piersi – świetnie sprawdził się muślinowy otulacz – miałam taki duży 120x120cm i mogliśmy się naprawdę wygodnie karmić.
Przy karmieniu na świeżym powietrzu sprawdzi się również parasol – tak latem czasem naprawdę trudno było o jakąś przyjemną ławkę w cieniu – ale parasol od wózka sprawdzał się świetnie!

To oczywiście moje, bardzo subiektywne odczucia i doświadczenia. Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń! Podzielcie się tym, jak NAPRAWDĘ wygląda karmienie piersią w miejscach publicznych w Polsce! A może macie jakieś doświadczenia z innych krajów?

Mogą Ci się również spodobać

2 komentarze

  • Gosia

    Witam was wszystkich bardzo serdecznie. Chciałam się przyłączyć do dyskusji na temat karmienia cycem w miejscach publicznych. Osobiście uważam że nie ma i nie powinno być nic złego w tym że kobieta karmi wszędzie gdzie tylko znajdzie kawałek miejsca dla siebie i maluszka. Obecnie jestem mamą półtora rocznych Bliźniaków i do dziś je jeszcze karmie. Zdążyło nam się karmić w najróżniejszych miejscach nawet na szlaku w górach 🙂 wydaje mi się że to wszystko tak jak napisałaś niezależny od ludzi lecz od własnego podejścia. Od tego co nam mamom siedzi w głowie.

    Listopad 6, 2017 at 9:44 pm Odpowiedz
    • Natalia_M

      Gosiu! Bardzo Ci dziękuję za Twój komentarz 🙂 I OGROMNE gratulacje za wykarmienie DWÓJKI!! Zawsze jestem pod wielkim wrażeniem rodziców bliźniąt (nie mówię o wyższych konfiguracjach;-) ), a tym bardziej podziwiam i gratuluję karmienia piersią! Brawo i karmcie się zdrowo i wesoło gdzie chcecie! 🙂 Pozdrawiam!

      Listopad 7, 2017 at 8:22 pm Odpowiedz

    Leave a Reply