BLOG

O! Mamo!

Czyli o porządkach nieporządku i gorączce poniedziałków.

Nie lubię poniedziałku!

Poniedziałek, jak poniedziałek – wszyscy wiemy, jaką ma reputację. Każdy gdzieś pędzi i już z założenia jest spóźniony.
Ja, po weekendzie spędzonym z kochaną Rodzinką – kocham Was i uwielbiam! Właśnie ochrzciliśmy Córkę. A ja dzisiaj nie wiem w co ręce włożyć… dosłownie.

Ciągle biegam i coś ogarniam. To tu, to tam i cały czas jestem w niedoczasie. Conajmniej 15 minut spóźniona ze wszystkim:

  • piję już zimne ziółka,
  • nie wyrabiam ze zjedzeniem śniadania,
  • nie poćwiczyłam z rana,
  • stosy brudnych ubrań wydają się rosnąć z minuty na minutę.

Niedoczas

Zdecydowałam się więc usiąść i napisać posta. Jestem ciekawa czy Wy też tak macie?

W momencie, kiedy TO piszę, w naszej tymczasowej “suszarni” znajdują się:

  • kosz pełen brudnych ciuchów,
  • suszarka pełna wyschniętych już na wiór i czekających na zebranie,
  • miednica wypranych ubranych, od rana w kolejce do rozwieszenia….

Ale, ale na szczęście przynajmniej nikt nie biega nago po domu – co jest dowodem, że jednak panuję nad tym, by wszyscy domownicy mieli dostępne czyste ubrania.

Uwaga! Tornado

Nasza cała Rodzinka to istne tornada w ludzkiej formie – zostawiamy po sobie zniszczenie wszędzie. Nie wyłączając mnie – właścicielki artystycznego nieładu. Z tym, że w tym chaosie jest zasada – ja wiem, gdzie co mam i szybko potrafię po sobie posprzątać 😉

Odkąd jednak, ponad 7 lat temu zamieszkałam z moim partnerem życiowym, a później pojawiły się Dzieciaki… dzieje się.

Kubki, książki, książeczki, kolorowanki, kredki, ubrania, papcie, plecaki, okulary, kalendarze, zabawki, bujaczki, maty edukacyjne opanowują każdą wolną powierzchnię w domu. Gdybym miała utrzymać idealny porządek, nic innego bym nie robiła przez cały czas tylko sprzątała.

Więc zadecydowałam, że jeśli coś mi naprawdę przeszkadza, sprzątam to!

Na pewno nie zostawiam kałuży z koktajlu owocowego na środku salonu. Nadal systematycznie ładuję zmywarkę, na bieżąco sprzątamy kuchnię, wspólnie zamiatamy codziennie mieszkanie. Jednak większość pozostałych rzeczy pozostawia się u Nas na weekend. A ten ostatni był moooocno zajęty, więc sprzątanie mamy po prostu w plecy.

Jest dobrze

Wiem, że kiedyś nadejdzie czas, kiedy mój dom będzie “pod kontrolą”. Na pewno nie nastąpi to jeszcze dziś, ani jutro i przez kolejne 18-ście lat.
Mimo to, jest dobrze i będzie dobrze! A nawet jeśli nie tak do końca, to wiem, że przynajmniej moje Dzieciaki mają kochającą, uważną mamę, która nie jest koszmarną pedantką i pozwala im na swobodną zabawę i rozwój. A mąż widzi we mnie coś więcej niż tylko zrzędzącą zołzę z mopem w ręku.

A Wyjakie są Wasze sposoby na poniedziałkową gorączkę? Jak radzicie sobie z “ogarnianiem”?

napisała

Mogą Ci się również spodobać

1 komentarz

  • Natalia_M

    Eh… moje poniedziałki, podobnie jak wtorki, środy, czwartki i piątki, są dużo bardziej nieogarnięte, niż zimne ziòłka i brak gimnastyki 🙁

    Październik 23, 2017 at 7:50 pm Odpowiedz
  • Leave a Reply