BLOG

Rodzeństwo różami usłane

Brat? Siostra? Jestem za, a nawet przeciw!

To moje!

– To moje! Oddaj mi to! Aaaaa! Mamooo! – Czarek już dawno uciekł do drugiego pokoju z książką Gosi. Z całą pewnością zdążyłaby go dogonić, ale wybrała inną taktykę – histeria.

– Czaruś, oddaj książkę siostrze, nie wolno zabierać – kiwam palcem, ale Czarek z zadziornym uśmiechem chowa książkę za siebie. Nie odda. Nie bez walki. Gosia też zdążyła się zorientować, że nic nie wskóra płaczem. Wybiera swoją drugą, ulubioną taktykę.

– Czarek zamiana – podaje mu zepsutą lampkę nocną – Zamiana, zamiana, masz Czaruś! – nic z tego. Znów zaczyna się płacz. Czyli jednak będzie walka.

– Oddaj, to moje! – udaje jej się wyrwać książkę, ale Czarek już rzuca się na nią z zębami. Ulubiona taktyka Czarka to gryzienie. Z płaczem oczywiście.

– Czarek! Nie wolno gryźć! – reaguję, ale zanim zdążam do nich podejść oboje siedzą już grzecznie obok siebie – każdy czyta swoją książkę.

Mam plan

O tym, że macierzyństwo jest usłane nie tylko różami – pisałam już wiele razy. To samo dotyczy rodzeństwa. Kiedy zdecydowaliśmy się na drugie dziecko – a stało się to kiedy pierwsze skończyło pół roku – wszyscy pytali nas, czy na pewno wiemy co robimy, szczególnie młodzi rodzice. Wydawało nam się, że tak. Jasne, doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że pierwszy rok, czy dwa będą bardzo wymagające. Miałam plan jak karmić maluszka a jednocześnie mieć roczną Gosię pod pełną kontrolą, jak dawać dużo uwagi starszej, ale też zaspokajać potrzeby młodszego, jak podzielić się wstawaniem w nocy i innymi obowiązkami. Opracowaliśmy system szybkiego przygotowywania posiłków i utrzymywania mieszkania we względnym porządku. Zaplanowaliśmy jak będę mogła sama z dwójką dzieci docierać na plac zabaw i jak tylko Czarek się urodził – przećwiczyliśmy ten scenariusz.

Roksana, wiem, że mam cię asekurować i musimy spróbować, ale głupio mi że idę tak koło ciebie.. Co sobie sąsiedzi pomyślą? Facet obok, a ona z wielką torbą, jedno dziecko w nosidle, drugie za rękę, trzecią zamyka drzwi…

Przemyśleliśmy wszystkie sprawy organizacyjne. I te, w przeciwieństwie do innych, nas nie zaskoczyły.

Ja też chcę!

Kiedy Czarek skończył czwarty miesiąc, zrobiło się dziko. Do tej pory był spokojnym dzidziusiem, który sen przerywał tylko na szybkie wypicie mleka i mały uśmiech do swojej rodziny. No dobra, trochę mnie poniosło. Musiał jeszcze zaspokajać swoje potrzeby fizjologiczne, a uśmiech jeśli już się pojawiał, to raczej z przypadku. Niemniej jednak, w pewnym momencie przeszedł totalną metamorfozę. Sen stał się tylko wspomnieniem, a całe dnie spędzał na ćwiczeniach. Podnoszenie głowy, obracanie się, pełzanie i raczkowanie. Wszystko wskazywało na to, że chce dokładnie tego, co potrafi już Gosia – chodzić i kiedy nadszedł ten dzień zaczęła się prawdziwa jatka. Okazało się, że jest bardzo sprawny, bardzo energiczny i bardzo waleczny. I walczą o wszystko: kiedy Gosia bawi się wózkiem – Czarek chce bawić się wózkiem, kiedy Czarek dopada rower – Gosia akurat musi pojeździć na rowerze, jak Gosia buduje wieżę – Czarek chce zburzyć wieżę, jak Czarek je – Gosia wpada w histerię, że jest głodna, jak Gosia wchodzi na parapet – Czarek wchodzi za nią, Gosia biegnie na nocnik – Czarek biegnie za nią. Zazwyczaj wszystkie wspólne czynności kończą się bitwą i płaczem, ale mimo to wszystko robią razem.

Siła więzi

Korzystając z okazji, że dzieci się spokojnie bawią się w pokoju, postanawiam umyć naczynia. Odkręcam wodę w kranie – Czarek przypomina sobie o moim istnieniu i w mgnieniu oka znajduje się obok.

– Mama, mama, mama.. – ciągnie mnie za nogawkę. Znamy się już dość długo, więc nie muszę na niego patrzeć, żeby wiedzieć czego chce.

– Czaruś, myję teraz naczynia, nie wezmę cię na ręce. Idź do pokoju, zaraz do was przyjdę – Czarek niedawno skończył rok, ale już wiele razy przekonałam się, że doskonale rozumie co się do niego mówi – No idź, idź, skończę i pobawimy się razem – nalegam – bezskutecznie. Zaczyna się płacz, a mama mama mama trwa.

– Czarek, pozwól mamie umyć naczynia, chodź do mnie – pobawimy się piłką. Marek też próbuje, ale reakcji brak. Płacz za to coraz głośniejszy.

– Gosia, zawołaj Czarka.

– Czaaaaruuuuuś! – w jednej sekundzie znika jęk, płacz i Czarek. Z prędkością światła pobiegł do swojej starszej siostry. Bo choćby nie wiem jak bardzo ze sobą walczyli, to jednak kochają się najbardziej na świecie!

 

A jakie Ty masz doświadczenie? Podziel się!

napisała

Mogą Ci się również spodobać

4 komentarze

  • Kiwi

    Roksana jestes wielka! A Marek przebil caly tekst! bylam przy wsadzaniu dwojki dzieci do auta!!!!! Ooooooo

    Październik 27, 2017 at 9:37 am Odpowiedz
    • Roksana

      Dzięki Kiwi! Dwójka dzieci to niezłe wyzwanie, ale wszystko się da! Pozdrawiamy!

      Październik 27, 2017 at 3:17 pm Odpowiedz
  • Natalia_M

    Mega się wzruszyłam tym tekstem! Jakbym czytała o mnie i moim młodszym bracie!

    Październik 29, 2017 at 6:12 pm Odpowiedz
    • Roksana

      Październik 30, 2017 at 6:12 pm Odpowiedz

    Leave a Reply