BLOG

Spacer z bajki

Życie z małym dzieckiem jest cudowne! Szczególnie latem! Dłuuuuugie, niekończące się spacery, opalone twarze, koleżanki z piaskownicy! Żyć? Nie! Umierać!

Wiedząc, że moje dziecko przyjdzie na świat wczesną wiosną nie posiadałam się z radości na myśl o wspaniałych, długich wiosennych i letnich spacerach. Wreszcie zobaczę co to lato, a nie tylko wiecznie w tym klimatyzowanym biurze do późnego popołudnia.

Pierwszy spacer, choć jeszcze nie skakałam jak kozica górska, z uwagi na ranę po cięciu, był wspaniały. Wspólnie, we troje, wspaniały czas! Kiedy po dwóch tygodniach mąż wrócił do pracy, trzeba było już samej… ubrać dziecko w kombinezon, znieść i złożyć wózek z gondolą, znieść dziecko zanim się rozryczało/ze… zrobiło kupę/zagotowało w kombinezonie. Po spacerze powtórka – dziecko – kombinezon – wózek – wrzask – kupa.

Oby do wiosny… cieplejszej wiosny! Nie będzie tych paskudnych kombinezonów!

Spacerujemy sobie ja i mój synek w wózeczku, cudowna temperatura ok. 22 stopnie, niebo lekko zachmurzone (słońce nie oślepia), idziemy na dalszy spacer, po drodze małe zakupy na bazarku, wspaniale! Wracamy sobie radosnym krokiem, podskakując, podśpiewując… kiedy to niespodziewanie z wózeczka rozlega się wrzask! Stoję po środku niczego, biorę dziecię na ręce, wózek się przewraca (zakupy jednak nie były takie małe…), wrzask coraz większy! Kupa? Nie! Głód? Nie! Jedną ręką trzymam dziecko, drugą podnoszę wózek (Do jasnej… ile on waży?!), próbuję odłożyć dziecko… Obrywają ze skóry! Wrzask na pół miasta, biorę na ręce…. Zaczyna lać… Jak żyć?

Nareszcie lato! Wspaniale! Wystarczy bodziak albo rampers do ubrania. Poza tym w torbie co najwyżej pielucha i coś na przebranie (Tak kupa lubi zaskakiwać i w kategorii tych najpoważniejszych, faworytką została ta na deptaku w Ustce ;)) i można spacerować do woli! Dziecię w wózeczku, ja pod drzewkiem z książką. Wakacje! Wszyscy mi zazdroszczą! Czego?

  • Tego, że na spacer to trzeba skoro świt, bo po 8:00 zaczyna lać się z nieba żar i na spacerze jest jeden kwik?
  • Tego, że ze mnie pot leje się strumieniami, bo wózek nie schudł od wiosny?
  • Tego, że przecież malec już nie śpi tak dużo i nie ma siedzenia pod drzewkiem?
  • Tego, że głód daje dziecku o sobie przypomnieć właśnie wtedy, kiedy w promilu kilkuset metrów nie ma kawałka ławki ani cienia?

Wakacje, wiadomo, szybko mijają! Przyjdzie wrzesień ze swoim wspaniałym babim latem. Idealna temperatura, idealne warunki na długie spacery. Dzisiaj pada. Musimy iść na spacer? Znowu pada… Od tygodnia pada. Do łask wróciła chusta. Wspaniale! Dzieć zadowolony, wszyscy zaczepiają Jaki śliczny chłopczyk! A jakie ma oczka! A to chłopczyk? Jaka śliczna dziewczynka!, zakupy zrobione. Aż po paru dniach bunt na chustę i wtedy…

Wstaje nowy słoneczny dzień, wynosimy wózek i idziemy na spacer podskakując, podśpiewując… Zima przed nami! 😉

Koniecznie podzielcie się w komentarzu Waszymi historiami ze spacerem w roli głównej!

Mogą Ci się również spodobać

4 komentarze

  • Roksana

    U nas najlepsze (w lecie) były powroty z placu zabaw – dzieci już głodne, zmęczone, przepełnione bodźcami i najczęściej zapłakane (Nieeeee chcę do domu!!!). Do tego jedno w wózku, a drugie ciśnie się na ręce. Najdłuższe 15 minut w ciągu dnia! Gorąco polecam (jak najprędzej) drugie dziecko – wtedy spacer z jednym staje się super-przyjemną przyjemnością 😀

    Wrzesień 30, 2017 at 3:49 pm Odpowiedz
    • Natalia_M

      Z tym jak najprędzej to nie wiem 😉 Ale nie mówię, może kiedyś odwołam swoje słowa 😉

      Październik 2, 2017 at 7:16 am Odpowiedz
  • Em

    U nas spacerowania jest mało… bo przecież wózek parzy. Teraz bardziej sprawdza się nosidło <3 zakochałam się w nim bezpowrotnie. Można wszędzie wejść, nie trzeba taszczyć 4 kółek (H. ma już 11 miesięcy 🙂

    Październik 2, 2017 at 6:59 am Odpowiedz
    • Natalia_M

      Super z tym nosidłem! U nas leży w szafie i czeka aż młodzież usiądzie, po ciuchu liczę na takie zakochanie 😉

      Październik 2, 2017 at 7:17 am Odpowiedz

    Leave a Reply