BLOG, Kuchnia

Troje w kuchni, czyli kotlety spod ręki Maluchów

Co najlepiej robi się w niedzielę? Schabowe! Koniecznie z dziećmi!

Niedziela to u nas najprzyjemniejszy dzień tygodnia. Jedyny, który w całości mamy szanse spędzić razem. Wszyscy. Dni powszednie nie dają nam takiej możliwości – między pracą i żłobkiem, a snem maluchów mamy zaledwie trzy godziny. A trzeba też przecież ugotować, uprzątnąć, wykąpać i zrobić jeszcze kilka innych rzeczy po drodze. Szanse na rodzinne zajęcie? Kiepskie.

Sobota też nie należy do moich faworytów. Zakupy, sprzątanie (sobotnie sprzątanie!), gotowanie (takie, jakiego nie lubię na dodatek w większej, przyszło-tygodniowej skali), zaległości z całego tygodnia i właściwie nie wiadomo kiedy robi się późne popołudnie. Spacer lub inna aktywność przeważnie wciska się gdzieś między pranie a mycie podłóg, ale to mało. Szanse na super-dzień? Dalekie od ideału.

Wreszcie niedziela. Nikt się nie spieszy, nie goni, nie stresuje i nie nakręca. Jest czysto, pachnąco i miło. Wszystko zrobione, zobowiązań brak. O szóstej z dziećmi wstaje Marek – ja dosypiam, później zmiana. Lepiej być nie może (choć wierzę, że kiedyś i dzieci będą wstawać o bardziej przyzwoitych porach). Szanse na rodzinny super-dzień? Znaczne! Dzisiejsze wspólne zajęcie? Schabowe! W towarzystwie mizerii 😀

Młotek to chyba ulubiony przyrząd kuchenny 🙂

 

Chociaż sól też wymiata! Czy to dalej ubijanie? 😉

Rozbijanie jajka skończyło się nie do końca po naszej myśli, ale przecież to praktyka czyni mistrza!

Psocenie widelcem jest za to mistrzowską robotą!

Podobnie obtaczanie w bułce- pełen profesjonalizm!

Obieranie ogórka to poważna sprawa – tylko dla dużych (od roku wzwyż) dzieci!

Pełne skupienie – z tarciem też nie ma żartów…

Jeszcze trochę śmietanki?

Tak, poproszę!

Tłuczek w dłoń, ziemniaki – bójcie się!

W między czasie jeden z głównych szefów kuchni odpadł.. Tyle się działo!

Najważniejszy jest odpowiedni stopień wysmażenia…

Mmmm… smacznego!

Choć za gotowaniem nie przepadam, to muszę przyznać, że w takiej formie po prostu uwielbiam! W między czasie wprawdzie przydarzyło nam się kilka nieoczekiwanych sytuacji, a samo gotowanie trwało sporo ponad godzinę, ale móc oglądać dzieci – ich zaangażowanie, ciekawość i radochę – to coś naprawdę niezwykłego! Na Twoich oczach dzieje się Człowiek!

A jakie są Wasze wspólne doświadczenia kuchenne? Przygotowujecie wspólnie posiłki? Podzielcie się z nami w komentarzu 🙂

napisała

Mogą Ci się również spodobać

2 komentarze

  • beti

    meeeeega! 🙂 u nas kuchnia podczas gotowania wygląda jak jedno wielkie pole minowe, trzeba naprawdę uważać gdzie się stawia kroki (bo wszystkie łyżki, garnki muszą być oczywiście powyciągane) a nasza Emi najbardziej uwielbia przekładać surowy makaron z miseczki do miseczki 😀 zgadzam się w 100% – niedziele są najfajniejsze – bo razem! 🙂

    Październik 4, 2017 at 12:35 pm Odpowiedz
    • Roksana

      Wyobrażam sobie ten rozgardiasz 😀 Ale najważniejsza zabawa i te wspólne chwile właśnie 🙂

      Październik 4, 2017 at 4:59 pm Odpowiedz

    Leave a Reply