Z humorem

Zatkało kakao

Kiedyś myślałam, że gdy moje dzieci wejdą w okres pytań, będzie to czas lekko dręczący, ale całkiem uroczy. Ba! Myślałam, że sama na tym skorzystam – odświeżę elementarną wiedzę, włączę wyobraźnię i kreatywność, uruchomię pewne obszary mózgu odpowiedzialne za upraszczanie informacji. No będą jakieś plusy. Stało się coś innego.

Jest wczesny poranek. Udało mi się już przygotować moją dwulatkę wraz z całą wyprawką do wyjścia na spacer. Nawet ja sama jestem już prawie gotowa. Ostatnie szlify i możemy iść.

– Małgosiu zakładaj buty, idziemy zaraz na plac zabaw.

– A co robisz?

– Myję buzię.

– Jaką?

–  …

Jest za wcześnie na taką rozmowę. Mój mózg nie nadąża. No niby mogę powiedzieć „moją” albo „brudną” albo byle co. No właśnie. Okazuje się, że tu nie chodzi o odpowiedź, chodzi o byle co. Byle zapytać. I nie waż się nie odpowiedzieć.

– Jaką? – Małgo nie daje za wygraną.

– Moją.

– Idziemy na plac zabaw?

– Tak, już wychodzimy.

Po drodze pytań ciąg dalszy. Niestety nie przydarzyło mi się nic związanego z rozwojem moich kompetencji. I nic, co mogłabym nazwać czasem uroczym. Ewentualnie dręczącym.

– Mamo, co robi pan?

– Pan sprząta liście. Zobacz, ma taką dużą dmuchawę.

– Jaką?

– Dużą. Bardzo dużą.

– Co robi?

– Pracuje, sprząta liście.

– Jakie?

– Suche, takie które spadły z drzewa. Zrobił się bałagan, więc trzeba posprzątać.

– Gdzie?

Nie, no nie dam rady. Jest wtorek. Wtorki to dla mnie dzień luzu. Moja teściowa zajmuje się wtedy jednym z dzieci. Dziś kolej Czarka, więc idę się „wyluzować” z Małgo. O ósmej trzydzieści jesteśmy już w parku, żeby zdążyła poszaleć zanim dopadnie nas południowy upał.

– Co robi zielony?

„Zielony” to pracownik MZUKu, ma na sobie zielone ogrodniczki i stąd ta ksywka. Podobnych „zielonych” jest tu z resztą całkiem sporo.

– Ten PAN przycina gałązki.

– Gdzie?

– Na drzewie, widzisz? O tam. – Jasne, że widzi, w końcu przed chwilą właśnie o niego spytała.

– Co robi?

– Przed chwilą ci powiedziałam.

– Co?

– Pan na drzewie obcina gałązki.

– Jaki?

– Sr@#* – w myślach.  – O Gosia zobacz! Jest plac zabaw. Chodź, idziemy szybko!

– Gdzie?

#WkurzonaMama #PętlaAbsurdu #Luzik

napisała

Mogą Ci się również spodobać

4 komentarze

  • Patrycja

    Roksana, masz fantastyczne pióro. Z przyjemnością czytam Twoje posty, mimo ze nie jestem mama. W ogóle, dziewczyny, to jest świetna inicjatywa!!! Kibicuje Wam z całego serca i czekam na nowe posty 🙂

    Wrzesień 15, 2017 at 8:59 pm Odpowiedz
  • Roksana

    Dzięki! To bardzo miłe słowa 🙂 Na pewno pomogą podtrzymać nasz zapał! Pozdrawiamy 🙂

    Wrzesień 16, 2017 at 10:10 am Odpowiedz
  • Aga

    Całkowicie zgadzam się z Panią Patrycja.
    Teksty są świetne 😉 Uwielbiam je czytać, przy okazji wyobrażają sobie całą sytuację. Zabawne i w % prawdziwe. Brawo kochana :* Czekam na kolejne.

    Listopad 8, 2017 at 9:34 am Odpowiedz
    • Roksana

      Dzięki! To fakt, że takie historie może napisać tylko życie! 😀

      Listopad 8, 2017 at 11:53 am Odpowiedz

    Leave a Reply